Partner serwisu

Sami strzelamy sobie w kolano

Kategoria: Rozmowa z


– Rynek na pewno będzie kształtował się poprzez inwestycje i – niestety – ceny, które będzie można na nim uzyskać. Tutaj mam bolesne doświadczenia, ponieważ producenci kruszyw sami go zepsuli m.in. poprzez sprzedawanie wyrobów poniżej kosztów wytworzenia. Takimi działaniami sami strzelamy sobie w kolano, przy okazji rujnując branżę – mówi Janusz Kozyrski, prezes zarządu Strzeblowskich Kopalni Surowców Mineralnych.
 

Sami strzelamy sobie w kolano


W trudniejszych czasach kopalnie albo znajdują sposób na rozwój, lub chociaż na utrzymanie się na rynku, bądź są zamykane. Jaki jest pomysł SKSM?   

Strzeblowskie Kopalnie Surowców Mineralnych to lider w zakresie produkcji wyrobów skaleniowych, zajmujemy się również wydobyciem kruszyw drogowych. Jednak to nie z kruszywami wiążemy swoje nadzieje. Kruszywa są bowiem koniunkturalne. Pojawią się pieniądze na inwestycje infrastrukturalne – jest popyt, nie ma pieniędzy – nie ma nic. Kilka miesięcy temu premier chwalił się, że przywiózł z Brukseli 320 miliardów złotych, a gros z tej kwoty pójdzie na drogi i kolej. Teraz od inwestorów zależy, jak wykorzystają te środki. To w ich rękach leży przyszłość rynku kruszyw. Producenci, również i my, są gotowi zaspokoić każdy popyt. Rynek na pewno będzie kształtował się poprzez inwestycje i – niestety – ceny, które będzie można na nim uzyskać. Tutaj mam bolesne doświadczenia, ponieważ producenci kruszyw sami go zepsuli m.in. poprzez sprzedawanie wyrobów poniżej kosztów wytworzenia. Takimi działaniami sami strzelamy sobie w kolano, przy okazji rujnując branżę.

 
Zatem kruszywa to nie wasz główny kierunek rozwoju.
               Założyliśmy sobie pewien poziom sprzedaży kruszyw, którego nie musimy przekraczać. Nie staramy się na siłę być na tym rynku, ponieważ nie jest to dla nas najważniejsza produkcja. Z SKSM sąsiaduje kilka kopalń, które żyją wyłącznie z kruszyw, więc nie będziemy się tu rozpychać łokciami. Jeśli zwiększy się popyt, przy niskiej podaży, jesteśmy w stanie go pokryć. Jeżeli natomiast podaż będzie zapewniona przez innych, dużych producentów, nie mamy zamiaru obniżać cen czy „po trupach” dążyć do zrealizowania założonego przez nas poziomu. I nie jest to z naszej strony arogancja, a rachunek ekonomiczny.
 
W tym roku zamierzacie uruchomić eksploatację amfibolitu.
               Okazało się, że na złożu skalenia Pagórki Wschodnie kopaliną towarzyszącą jest amfibolit. Udokumentowaliśmy go i jesteśmy na końcowym etapie uzyskania koncesji. Prawdopodobnie w tym roku uruchomimy tę kopalnię, a więc będziemy zmuszeni do zakupu pewnych maszyn i urządzeń.
               Natomiast jeśli chodzi o inwestycje ogólnie, to przedsiębiorstwo, które nie inwestuje – umiera. Parafrazując słowa Jana Kobuszewskiego ze skeczu „Ucz się Jasiu” można rzec – „praw ekonomii pan nie zmienisz, nie bądź pan głąb”. Inwestycje są dla firmy jak powietrze dla człowieka. Idąc tym tropem staramy się inwestować co roku, przynajmniej na poziomie amortyzacji. Dzięki temu w latach 2009-2010, kiedy branżę dotknął kryzys, mogliśmy oferować nowe wyroby i produkty, a więc utrzymać się na rynku i dywersyfikować produkcję.
               Dzielę inwestycje na dwa obszary: te, które przynoszą nowości i te, które odbudowują obecny sprzęt. Zawsze staram się, aby wydawać więcej na tę pierwszą kategorię.
 
Jeżeli o nowościach mowa – czy w tym roku zamierzacie wprowadzić na rynek nowe produkty?
               Tak, nowe gatunki grysów skaleniowo-kwarcowych, nowe gatunki mączek kwarcowych skaleniowych czy ceramicznych. Nasze obszary działalności są rozrzucone w wielu branżach, firma od początku powstania miała zdolność ewolucji. W latach 80. ubiegłego stulecia żyliśmy z prażonego magnezytu, był okres, kiedy utrzymywaliśmy się tylko z kruszyw i czas, kiedy przeszliśmy na skaleń...
NASTĘPNA STRONA

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ