Partner serwisu
Tylko u nas
12 sierpnia 2019

Źle odłożone zapałki. Wywiad z Piotrem Michałowskim, prezesem zarządu G.A.M. Kluczowa Sp. z o.o.

Kategoria: Aktualności

– Pewna morska historia opowiada, że żaglowiec zatonął, ponieważ zapałki nie były odłożone na swoje miejsce. Zapałkami nie można było zapalić lampy, przez co statek ten zderzył się z innym żaglowcem. Puenta jest taka, że morze nie wybacza nawet drobnych błędów. Działalność kopalni jest trochę bardziej rozłożona w czasie i tych „źle odłożonych zapałek” często nie widać od razu. Jednak z tyłu głowy mam świadomość, że każde niedociągnięcie zostanie kiedyś zweryfikowane – czasem natychmiast, a czasem za rok czy dwa… – mówi Piotr Michałowski, prezes zarządu G.A.M. Kluczowa Sp. z o.o.

Źle odłożone zapałki. Wywiad z Piotrem Michałowskim, prezesem zarządu G.A.M. Kluczowa Sp. z o.o.

Na drzwiach wejściowych wisi plakietka, która przedstawia nazwy trzech firm. Dlaczego?


Trzy rożne firmy, ponieważ działamy na trzech złożach. Każde złoże ma swoją historię formalno-prawną i obecnie dążymy do tego, aby wszystko uporządkować i sukcesywnie uruchamiać. Działamy pod wspólną marką – Kruszywa Skalne – z jednym, wspólnym logo, obejmującym trzy złoża i trzy firmy, które docelowo planujemy scalić. Każde złoże jest inne i jest również na innym etapie proceduralnym. Musieliśmy na nowo przygotować koncepcję ich zagospodarowania. Mamy już określony plan – kopalnia będzie funkcjonować w trochę odmiennej skali niż wcześniej zakładano. Nie tak wielkiej, jak planowali poprzedni zarządcy i właściciele. Chcemy działać w sposób wyważony, tak aby nie przeinwestować.


• Ciężkie zadanie przed panem – trzy złoża na trzech rożnych etapach…


Mamy jedną kopalnię i trzy złoża. Teraz musimy połączyć to w funkcjonalny sposób. W lipcu zeszłego roku rozpoczęliśmy pracę na złożu Kluczowa. Było ono w pełni „uregulowane”, miało dopełnione wszystkie formalności. Obecnie jesteśmy w trakcie budowy kopalni,
ale już posiadamy zdolności produkcyjne. Myślimy teraz o drugim etapie – zakupie urządzeń stacjonarnych.

• A tak właściwie, to w jaki sposób znalazł się pan w Kruszywach Skalnych? Gdy poznaliśmy się kilka lat temu, prowadził pan firmę doradczą dla podmiotów związanych z górnictwem skalnym.


W okresie boomu, w latach 2009-2012, tymi złożami zajmowała się spółka PBG. Były pomysły, żeby powstał tu bardzo duży kombinat produkcji kruszyw w oparciu o trzy złoża. Ta koncepcja upadła, podobnie jak spółka PBG. Wówczas byłem zaangażowany w budowę kopalni w Piławie Górnej, a po upadku DSS szukałem swojego miejsca w górnictwie. W wyniku upadłości PBG znalazł się inwestor, który odkupił wszystkie aktywa. Gdy zajmowałem się doradztwem technicznym, dostałem propozycję pracy tu, w spółce G.A.M. Kluczowa. Mam więc przyjemność drugi raz w ciągu dziesięciu lat budować „od zera” nową kopalnię, co nie każdemu górnikowi się udaje.


• Obecnie wszystko zmierza w kierunku zwiększania efektywności i obniżania kosztów. Czy stosuje pan jakieś zabiegi, aby zwiększyć rynkową atrakcyjność przedsiębiorstwa?


Przy tym, czym się zajmujemy, technika jest najmniejszy problemem. Jesteśmy w trudnym położeniu – nasze złoża znajdują się pomiędzy wioskami. Musimy zwracać uwagę na to, jak działamy. Budując kopalnie od podstaw weszliśmy w etap dynamicznych procesów, które są trudne do oszacowania. Dopiero zaczynamy produkcję i optymalizacja wydaje się być jak najbardziej sensowna, ale gdy wszystko się ustabilizuje. Całą infrastrukturę i otoczenie projektujemy z myślą o tym, że jest to częścią jednego wspólnego projektu. Na to wszystko nakładają się problemy z lokalną społecznością – za czasów poprzedniego inwestora przedstawiono mieszkańcom bez konsultacji pomysły na wielki projekt i ciężko teraz zmienić ich nastawienie.

Cały wywiad dostępny w magazynie "Surowce i Maszyny Budowlane" 2/2019.

Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ