Partner serwisu

Nie toleruję gadania o byle czym

Kategoria: Rozmowa z

Na brak wyzwań nie może narzekać – urząd, którym kieruje, nadzoruje 910 zakładów górniczych. Zdobyła statuetkę „Narcyza”, jest pierwszą górniczą policjantką generalskim stopniem, nazywaną „ekspertem od nielegalnej eksploatacji”. Mowa o Marzenie Rabiasz, dyrektor Okręgowego Urzędu Górniczego w Kielcach.

Nie toleruję gadania o byle czym

Cieszy się pani z ,,Narcyza”?
Oczywiście. Nagroda ta na pewno da mi siłę i motywację do dalszej pracy.

Dla wyjaśnienia: jest pani pierwszą kobietą z nadzoru górniczego, która zdobyła statuetkę „Narcyza”, przyznawaną przez Izbę Przemysłowo-Handlową Rybnickiego Okręgu Przemysłowego, jako wyraz uznania dla kobiecej działalności na tle zawodowym i społecznym.
Statuetka ta znaczy dla mnie bardzo wiele. Przede wszystkim to zaszczyt i satysfakcja. Ale cieszy mnie również to, że moja praca, a przez to praca kierowanego przeze mnie urzędu, została dostrzeżona. Na gali wręczenia ,,Narcyza” nagrodę dedykowałam wszystkim kobietom z branży górniczej, ponieważ uważam, że jest wiele pań niezwykle zaangażowanych w działalność górniczą, które zasługują na takie wyróżnienie.

Jak doszło do tego, że objęła pani funkcję dyrektora Okręgowego Urzędu Górniczego w Kielcach?
Poprzednio stanowisko to przez 20 lat piastował Jerzy Janowicz, dyrektor-legenda tego urzędu. W maju 2011 roku odszedł na emeryturę, a Prezes Wyższego Urzędu Górniczego powołał mnie do pełnienia tej funkcji, co było niemałą niespodzianką i zaskoczeniem dla całej branży. Nigdy wcześniej żadna kobieta w nadzorze górniczym nie zajmowała tak wysokiego stanowiska. Był to dla mnie z jednej strony wielki zaszczyt, a z drugiej olbrzymia odpowiedzialność. Prezes obdarzył mnie kredytem zaufania, a ja zdecydowałam się na realizację tego wyzwania. Przed powołaniem na dyrektora, od 2001 roku pracowałam w Okręgowym Urzędzie Górniczym w Kielcach – najpierw na stanowisku starszego inspektora ds. geologii, następnie nadinspektora ds. geologii. Dyrektorem OUG jestem od 28.05.2011 r. Doświadczenie w zawodzie zdobywałam na kopalni siarki ,,Jeziorko” koło Tarnobrzega, gdzie zaczynałam od razu po studiach geologicznych na AGH w Krakowie.

Jak na pani powołanie zareagowali ludzie z otoczenia?
Jak wspomniałam, powołanie mnie na to stanowisko było wielkim zaskoczeniem. Jest to Urząd Górniczy, więc wszyscy spodziewali się po pierwsze mężczyzny, po drugie górnika z doświadczeniem. Początki były wyzwaniem. Pracownicy przyzwyczajeni byli do pewnych zachowań i procedur, musieli poznać mój styl pracy, moje wymagania i zasady. Dodatkową trudność stanowiło to, że wcześniej byłam zatrudniona tu jako zwykły pracownik. Nagle przestałam być koleżanką i musiałam od początku ustawić swoje relacje ze współpracownikami. Teraz realizuję te same zadania tylko w szerszym zakresie i z innego punktu widzenia. Lubię swoją pracę i chcę się w niej spełniać. Ponadto wyznaję zasadę, że w życiu trzeba iść do przodu, a nie dreptać w miejscu.

Po raz pierwszy szefem „policjantów górniczych” została więc kobieta. Jak odnalazła się pani w tak typowo męskiej branży?
Zupełnie nie stanowi dla mnie różnicy, czy moim partnerem zawodowym jest mężczyzna, czy kobieta. Już od czasów studiów na AGH zawsze obracałam się wśród mężczyzn, którzy stanowili większość na moim wydziale. Nie mam problemów z komunikacją z mężczyznami, chyba z racji charakteru. Jestem bardzo konkretna, ale i stanowcza. Dużo wymagam zarówno od siebie, jak i od innych. Cele i zadania stawiam bardzo jasno i otwarcie tak, aby wszyscy wiedzieli, na czym stoją. Panowie z reguły podchodzą do pracy bardzo analitycznie i zadaniowo, dlatego sądzę, że taki system współpracy im odpowiada. Cenię sobie merytoryczny dialog, który prowadzi do określonych wniosków, nie toleruję natomiast gadania o byle czym. Krótko i na temat – stawiam na konkrety. Wychodzę z założenia, że wszystko trzeba robić albo dobrze, albo wcale. Bardzo ważne jest dla mnie, aby nie ulegać emocjom i zachować zdrowy dystans. Teraz, po dwóch latach sprawowania przeze mnie funkcji, mężczyźni z branży zdążyli przyzwyczaić się do tej sytuacji i nie wzbudzam już takiej sensacji jak na początku.

Rozmawiała Sabina Szewczyk

Fot.: WUG

 

Cały wywiad z dyrektorem Marzeną Rabiasz znajdą Państwo w magazynie "Surowce i Maszyny Budowlane" 4/2013

zamów prenumeratę w wersji elektronicznej lub drukowanej

 Jak zamówić prenumeratę czasopisma drukowaną/elektroniczną

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ