Partner serwisu
30 czerwca 2015

Prezesem się bywa, a inżynierem się jest

Kategoria: Rozmowa z

- Pewnego razu na spotkaniu z prof. Klichem w AGH (ówczesnym dziekanem) usłyszałem zdanie, które zdeterminowało moje dalsze działania naukowe, a mianowicie: „Prezesem się bywa, a inżynierem doktorem się jest, a praca naukowa to przyszłość” - wspomina prof. Zbigniew Kasztelewicz. 

Prezesem się bywa, a inżynierem się jest

Panie profesorze, w AGH pracuje Pan od ośmiu lat. Wcześniej był Pan Dyrektorem ds. Technicznych i członkiem zarządu w Kopalni Węgla Brunatnego „Konin”. Jak to się stało, że teraz swoją wiedzą dzieli się Pan z naszymi studentami?

Mój związek z Akademią Górniczo-Hutniczą rozpoczął się już wiele lat temu – z chwilą, gdy zacząłem naukę w jedynym w Polsce Technikum Górnictwa Odkrywkowego w Krakowie przy ul. Rzeźniczej. Jako najlepszy uczeń po ukończeniu szkoły dostałem się bez egzaminu do AGH na Wydział Górniczy. Po studiach rozpocząłem pracę w kopalni „Konin”. Przeszedłem przez wszystkie szczeble sztuki górniczej – od starszego sztygara po dyrektora i członka zarządu tej kopalni. Poza pracą zawodową brałem (i biorę nadal) czynny udział w pracy społecznej – pracując od studiów do obecnego okresu w Stowarzyszeniu Inżynierów i Techników Górnictwa. W przemyśle byłem prezesem Koła Zakładowego SITG i prezesem Zarządu Oddziału Poznań-Konin SITG. Obecnie jestem po raz szósty Wiceprezesem Zarządu Głównego SITG w Katowicach. Uczelnia zaszczepiła we mnie zamiłowanie do prac badawczych i naukowych, dlatego już po kilku latach pracy zawodowej postanowiłem kontynuować badania w ramach pracy nad rozprawą doktorską. Pracę doktorską obroniłem w 1984 roku na Politechnice Wrocławskiej, gdzie miałem bliżej niż do Krakowa. Pracując w „Koninie” organizowałem konferencje i seminaria (m.in. w 1995 roku VI Krajowy Zjazd Górnictwa Odkrywkowego, w którym wzięło udział około 800 osób nauki i polityki) i spotkania z ludźmi odpowiedzialnymi za górnictwo i przedstawicielami przemysłu. Coraz częściej nie tylko brałem udział w konferencjach w Polsce i za granicą, ale wygłaszałem na nich prelekcje i pisałem artykuły przez co poszerzałem liczny materiał do nowych publikacji. Pewnego razu na spotkaniu z prof. Klichem w AGH (ówczesnym dziekanem) usłyszałem od profesora zdanie, które zdeterminowało moje dalsze działania naukowe, a mianowicie: „Prezesem się bywa, a inżynierem doktorem się jest, a praca naukowa to przyszłość”. Tak zapadła decyzja o podjęciu starań zmierzających do otrzymania habilitacji, zwieńczona w 2005 roku uzyskaniem tytułu doktora habilitowanego na Wydziale Górnictwa i Geoinżynierii AGH. Jednak nadal byłem pracownikiem przemysłu, nie pracownikiem naukowym. W 2006 roku zakończyłem nie ze swej przyczyny przygodę z przemysłem i po spełnieniu wymogów ogłoszonego konkursu na stanowisko profesora uczelnianego na Wydziale Górnictwa i Geoinżynierii znalazłem się w gronie pracowników naukowych i dydaktycznych AGH. Było to w 2007 roku. W 2012 roku zostałem powołany na Kierownika Katedry Górnictwa Odkrywkowego, a w 2013 roku otrzymałem profesurę belwederską.

Wiem, że wielką wagę przykłada Pan do nawiązywania i zacieśniania związków kadry naukowej z przemysłem. Jakie to ma znaczenie dla katedry, którą Pan kieruje?

Rzeczywiście, związki z przemysłem uważam za niezwykle istotne, dlatego organizuję konferencje (m.in. Polski Kongres Górniczy – sekcje górnictwa odkrywkowego, IX Krajowy Zjazd Górnictwa Odkrywkowego, Technika Strzelnicza w Górnictwie i Budownictwie czy Szkoła Górnictwa Odkrywkowego) i chętnie uczestniczę w sympozjach i spotkaniach organizowanych przez innych. Często jeżdżę do kopalni węgla brunatnego w Polsce i za granicą. Jestem takim ambasadorem górnictwa odkrywkowego, szczególnie górnictwa węgla brunatnego i energetyki opartej na paliwach stałych w Polsce i Europie. Podczas ostatnich lat napisałem kilka monografii na temat rekultywacji, maszyn górniczych oraz scenariusze rozwoju górnictwa węgla brunatnego do 2050 roku. Biorę udział w pracach zespołu powołanego przez Ministerstwo Gospodarki, które koncentrują się na opracowaniu polityki energetycznej do połowy naszego wieku. Pracuję też w zespole profesora Jerzego Hausnera skupiającym się na opracowaniu polityki surowcowej Polski. Pracuję też – będąc w zespole Zarządu Głównego Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa – nad diagnozą i sposobami naprawy sytuacji węgla kamiennego w Polsce. Uważam, że naukowiec musi wymieniać się wiedzą z ludźmi nauki innych ośrodków badawczych, ale i – może przede wszystkim – z ludźmi przemysłu. Nauka musi służyć rozwojowi gospodarki, dlatego takie kontakty są niezwykle istotne. To ważne także dla naszych studentów, którzy mają możliwość zapoznawania się z aktualnym stanem przemysłu i gospodarki, problemami górnictwa, mogą odbywać praktyki, co jest bardzo ważne dla tych młodych ludzi. Czytają prace i słuchają wykładów pracowników dydaktycznych, którzy nie są oderwani od bieżącej sytuacji w naszej branży. Jestem gorącym zwolennikiem wzajemnej współpracy nauki i przemysłu. Ta współpraca niesie obopólną korzyść – naukowcowi rozszerzają się horyzonty naukowo-techniczne, orientuje się, co w danej branży jest nowego i dzięki temu może ze studentami poruszać istotne, bieżące kwestie dotyczące interesującej go branży przemysłu. Przemysł natomiast uzyskuje od AGH bardzo dobrze przygotowanych pracowników, wykształconych zgodnie ze sztuką górniczą, potrafiących dzięki swojej wiedzy sprostać aktualnym problemom występującym w zakładach pracy.

Katedra bardzo prężnie się rozwija, m.in. poprzez prowadzone badania naukowe, organizowane konferencje, publikacje. Czy ten stopień rozwoju jest dla Pana satysfakcjonujący, czy jednak widzi Pan potrzebę zmian?

W katedrze następuje zmiana pokoleń. W ciągu ostatnich lat z mojej katedry przeszło do innych katedr kilku profesorów, inni odchodzą lub już odeszli na emeryturę. W tym czasie pozyskaliśmy kilku znakomitych młodych pracowników, mających zastąpić tych, którzy odeszli. Sami staramy się kształcić własne kadry, aby ta wymiana pokoleń przechodziła bez szkody dla dydaktyki i prowadzonych w katedrze badań. Pomagam i dopinguję młodszych, aby uzyskiwali stopnie i tytuły. Trzeba czuwać, aby nie zmniejszyła się współpraca naukowo-badawcza z przemysłem, bo osobiste kontakty pracowników naukowych z przedstawicielami przemysłu są bardzo ważne. Rolą kierownika katedry jest takie działanie, które zapobiega powstawaniu luki pokoleniowej. Dbam także o to, aby młode pokolenie uczyło się od starszego, a gdy przyjdzie czas, godnie podziękowało odchodzącym na emeryturę profesorom. W naszej katedrze mamy zwyczaj organizowania benefisów odchodzącym na emeryturę profesorom.

Panie Profesorze, czy odczuliście Państwo w katedrze skutki niżu demograficznego?

Mamy bardzo dużo studentów na studiach podyplomowych z górnictwa odkrywkowego. Nadmienię, że katedra z powodzeniem prowadzi trzy różne studia podyplomowe. W każdej edycji uczestniczy w nich 40–50 osób. To dużo więcej niż na innych wydziałach. Bardzo jestem z tego zadowolony. Poza tym uważam, że liczba studentów na naszym II stopniu studiów w stosunku do obecnego zapotrzebowania przemysłu jest wystarczająca.

A co będzie z tym zapotrzebowaniem w przyszłości? Czy to nie jest tak, że istnieje obawa, iż nasi przyszli studenci nie będą mieli pracy?

Patrzeć należy na wszystkie branże górnicze razem. Górnictwo odkrywkowe, kruszywa, skalnictwo, wapiennictwo – to wydobycie rzędu 200 mln ton rocznie. Górnictwo węgla kamiennego zależy natomiast od polityki energetyczno-klimatycznej Unii Europejskiej. Mam nadzieję, że ludzie w Brukseli zmądrzeją i dojdą wreszcie do wniosku, że Europie jest potrzebna tania energia. Europa musi produkować produkt konkurencyjny. Niestety, obecna polityka przedkłada klimat nad gospodarkę i wypycha branże energetyczne z Europy. Taka polityka prowadzi do tego, że staniemy się zaściankiem, gdzie zaczną królować bezrobocie, problemy demograficzne i społeczne. To się już dzieje w różnych krajach, przykładem jest Hiszpania, w której 50 proc. młodych ludzi nie ma pracy! Źle jest pod tym względem też we Włoszech, Portugalii czy Grecji. Dlatego sądzę, że paliwa kopalne będą jeszcze długo, długo nie do zastąpienia.

Uwarunkowania dotyczące górnictwa się zmieniają – jedne branże zmniejszają działalność, inne coraz lepiej się rozwijają. Problemy wokół wydobycia węgla kamiennego nie cichną niemal na chwilę. Teraz sytuacja wręcz stała się wybuchowa. Co Pana zdaniem będzie dalej z polskim górnictwem?

Potrzeby Polski się zmieniają, bo kraj cały czas się rozwija. Ale i podejmowane są decyzje, które wydają się z perspektywy dyskusyjne. Np. bardzo ważna dla Polski była branża siarkowa. Teraz praktycznie u nas niewystępująca. W kopalniach siarki i zakładach z nimi związanych pracowało około 20 tys. osób, Polska wydobywała 5 mln ton siarki rocznie. Teraz jedyna otworowa kopalnia „Osiek” wydobywa tylko 600 tys. ton rocznie. Tak to jest w gospodarce – nic nie trwa wiecznie. A to nie jest tak, że my siarki nie potrzebujemy. Tymczasem, jak już mówiłem, świetnie rozwija się skalnictwo, przemysł cementowy, wapienniczy, gipsowy, przemysł skupiony wokół obróbki skał blocznych czy kruszyw, żwirów i piasków, które są niezbędne do celów budowlanych. Węgiel brunatny jest potrzebny dla przemysłu energetycznego, bo przecież najtańsza energia elektryczna pochodzi z węgla brunatnego, następnie z węgla kamiennego. Teraz istotnie górnictwo węgla kamiennego przeżywa kryzys. Do porozumienia muszą dojść trzy strony: właściciel – czyli rząd, zarządy kopalń i strona społeczna – czyli związki zawodowe. Wszystkie te trzy strony są od siebie zależne, dlatego każda z nich musi iść na kompromis.

 

Cały materiał na stronie: home.agh.edu.pl

Wywiad przeprowadziła Ilona Trębacz

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ