Partner serwisu
10 marca 2015

Niech sobie kopią, byle gdzie indziej

Kategoria: Rozmowa z

Znaczna część protestów związanych z wydobywaniem kopalin wynika z niedostatecznej polityki informacyjnej przedsiębiorców. Jak rodzi się konflikt? Czego boją się kopalnie i jakie obawy ma społeczeństwo? Na te pytania odpowiada dr Jarosław Badera, ekspert od konfliktów społecznych, wykładowca Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego.

Niech sobie kopią, byle gdzie indziej

• Dlaczego ludzie boją się sąsiedztwa kopalni?

Negatywne oddziaływania górnictwa można znacząco minimalizować, trudno jednak wyeliminować je całkowicie, a stopień tolerancji bywa subiektywny. I to jest zasadnicza przyczyna. Ale nie uogólniajmy: część mieszkańców czerpie korzyści z istnienia kopalni. Oczywiście chodzi głównie o miejsca pracy bezpośrednio w zakładzie lub świadczenie usług dla górnictwa. Z kolei obawy wyrażają zwykle ci mieszkańcy, którzy mają inne źródła dochodów, zwłaszcza jeśli kopalnia może stanowić dla tych źródeł potencjalne zagrożenie – dotyczy to np. turystyki. Tym osobom działalność górnicza kojarzyć się będzie głównie z negatywnymi oddziaływaniami. W efekcie opinia publiczna polaryzuje się wokół problemu.


• W tej sytuacji szczególnie ważna rola przypada lokalnym władzom samorządowym.

Ważna, ale niewdzięczna, zwłaszcza jeśli po raz pierwszy stają one przed tego typu problemem. Jako organ decyzyjny władze powinny kierować się interesem gminy czy miasta jako całości, godząc przy tym interesy różnych podmiotów i grup. No i każda władza ma swoją opozycję, a mieszkańcy to przecież wyborcy. Na to wszystko nakłada się jeszcze mniej lub bardzie uzasadniony, ale powszechny brak zaufania do polityków, biznesu, prawa i ekspertów. Powoduje to, że nawet gdy inwestycja spełnia wszelkie normy, to i tak nie udaje się wyeliminować większości obaw, nawet tych absurdalnych. Są one chętnie podchwytywane przez media i konfl ikt może eskalować jeszcze bardziej. Na podstawie swojego doświadczenia mogę dodać, że trudniej niż rzeczywisty problem pokonuje się obawy z nim związane.  


Czy problem akceptacji społecznej wciąż jest spychany na margines i niedoceniany przez przedsiębiorców?

Dziś nie jest to już problematyka niszowa. Coraz częstsze i szersze są działania inwestorów w zakresie pozyskania akceptacji społecznej, przy czym na razie dotyczy to głównie dużych firm działających w skali całego kraju – zwłaszcza tych, które stanowią część kompanii globalnych. Natomiast krajowe firmy z sektora średnich i małych przedsiębiorstw mają na tym polu jeszcze wiele do zrobienia.


• Jak przeciętny Kowalski postrzega odkrywkową działalność górniczą?

Większość obywateli nie styka się z górnictwem odkrywkowym bezpośrednio, ale zapewne każdy potrafiłby wskazać jakieś pozytywne i negatywne aspekty tego typu działalności. Sytuacja komplikuje się, gdy Kowalskiemu przypadnie mieszkać w pobliżu odkrywki lub pojawią się plany takiej inwestycji w bezpośrednim sąsiedztwie. Stosunek do inwestycji staje się bardziej osobisty, emocjonalny i wtedy na ogół wzrasta stopień jej negatywnego postrzegania. Zjawisko to opisywane jest jako syndrom NIMBY, co stanowi akronim angielskiego zwrotu „not in my backyard” czyli „nie na moim podwórku”. Niech sobie kopią, byle gdzie indziej...


• Czy w Polsce są rejony szczególnie konfliktowe? Gdzie aktualnie toczą się spory?

Konflikty są tam, gdzie surowce, a więc w przypadku piasków i żwirów problem dotyczy całej Polski. Większe zagęszczenie zjawiska obserwuje się w południowej części kraju, gdzie koncentruje się eksploatacja kamienia łamanego za pomocą materiałów wybuchowych. Podkreślić należy, że niemal każda inwestycja jest potencjalnie konfl iktogenna, niezależnie od rodzaju kopaliny i systemu eksploatacji. Jak się wydaje, większego znaczenia nie ma także lokalizacja inwestycji – w rejonie doświadczonym wcześniejszą działalnością górniczą konflikt jest równie prawdopodobny, co w terenie dziewiczym.


• Czy istnieją sytuacje, w których z góry wiadomo, że wystąpi konflikt?

Niemal pewne jest wystąpienie konfliktu w przypadku inwestycji zlokalizowanej w obrębie lub sąsiedztwie obszarów ochrony przyrody, gdzie do gry włączają się organizacje ekologiczne. Obszary chronione posiadają zwykle potencjał turystyczny, toteż dodatkowo pojawia się argument o negatywnym wpływie kopalni na turystykę. Obecnie niemal każda gmina pielęgnuje – i słusznie – swoje atuty przyrodnicze i turystyczne, choć czasami realny potencjał w tym zakresie bywa stosunkowo nikły. Za główne walory przyciągające turystów uznać należy piękny krajobraz oraz stosowną infrastrukturę. W rzeczywistości negatywne oddziaływanie „odkrywki” na te elementy bywa na ogół niewielkie. Może ona wręcz urozmaicić pejzaż, stwarza też dobre miejsce na lokalizację obiektów rekreacyjnych lub edukacyjnych, choć raczej dopiero na etapie rewitalizacji terenu. Warto więc zaplanować taki kierunek już na etapie projektowania inwestycji.


• Jakie zatem działania należy podejmować, aby górnictwo było społecznie akceptowalne w zadowalającym stopniu?


Może wzbogacić podręczniki szkolne o tematykę surowcową, co proponują niektórzy? Moim zdaniem zakres wiedzy o surowcach jest w podręcznikach całkiem przyzwoity. Jeśli dołożymy młodzieży jeszcze więcej suchej wiedzy na ten temat, to skutek może być odwrotny do zamierzonego. Poza tym trudno wymagać od przeciętnego obywatela pogłębionej wiedzy na każdy temat, z którym potencjalnie może się zetknąć. Lepszy skutek odnoszą pozaszkolne formy edukacji – w przypadku surowców mineralnych będą to ścieżki i inne obiekty dydaktyczne związane z geologią i górnictwem czy wizyty w czynnych zakładach wydobywczych. Taka „turystyczna” edukacja jest bardziej atrakcyjna i łatwiej zapada w pamięć, więc należy promować wszelkie tego typu inicjatywy.


• Wracając do zasadniczego pytania: jakie metody zapobiegania konfliktom uznałby pan za najważniejsze?

Za warunek absolutnie konieczny w każdym indywidualnym przypadku uznać należy zaprojektowanie, wdrożenie oraz konsekwentne stosowanie rozwiązań technicznych i organizacyjnych, dostosowanych do konkretnej inwestycji i zapobiegających jej negatywnym oddziaływaniom. Rozwiązania proekologiczne w górnictwie skalnym są ogólnie znane, istnieje także pole do innowacji. Co prawda wiążą się one z pewnymi dodatkowymi kosztami, jednak koszty konfl iktu mogą być zdecydowanie większe.


• Obawy mieszkańców często dotyczą także kwestii okołogórniczych, jak np.  transport surowca.

W większości przypadków jedyną możliwością jest ciężki transport samochodowy, którego uciążliwość zależy od wielkości produkcji i trasy przejazdu. Również i to wymaga stosownego uregulowania. Czasami potrzebne jest wybudowanie alternatywnej drogi wywozu surowca, omijającej tereny zabudowane, lub inne rozwiązania szczegółowe, na przykład jakaś forma monitoringu pojazdów i ich ruchu.

 

Cały wywiad w magazynie "Surowce i Maszyny Budowlane" 1/2015

 

 

 

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ