Partner serwisu
24 listopada 2014

Nie chciałbym pragnąć zbyt wiele

Kategoria: Rozmowa z

Przeglądając jego biografię nie sposób zliczyć funkcji, które pełnił i projektów, w które się angażował. Przez 45 lat swojej pracy zawodowej wydał ponad 250 publikacji, a przez 16 lat był kierownikiem Katedry Górnictwa Odkrywkowego Akademii Górniczo-Hutniczej. Profesor Wiesław Kozioł – bo o nim mowa – obchodzi w tym roku swoje 70-lecie i 45-lecie pracy zawodowej. Zapytany, czego życzy sobie z tej okazji, odpowiada: „przede wszystkim zdrowia”.

Nie chciałbym pragnąć zbyt wiele

Pamięta pan swoją pierwszą wizytę w kopalni?

Była to mała, nieistniejąca już dziś, kopalnia wapienia w Płaszowie. Będąc w technikum pracowaliśmy tam jeden dzień w tygodniu, wykonując proste prace górnicze: ładowanie urobku do koleb czy wiercenie otworów strzałowych ręcznymi wiertarkami WUP.

Następną kopalnią był już stosunkowo nowoczesny i duży zakład w Czatkowicach, produkujący głównie topnik na potrzeby byłej Huty im. Lenina.

Nieco później odbywałem miesięczne praktyki w kopalni węgla brunatnego „Turów” i kopalni wapienia „Gogolin” (obecnie ZW Lhoist). Duże wrażenie zrobiła na mnie kopalnia soli w Wieliczce, a później – podczas studiów – Kopalnia Węgla Kamiennego „Bobrek”, w której na pierwszym semestrze studiów miałem półroczną praktykę robotniczą. To właśnie tam, wspólnie z kolegami, pracowaliśmy zmieniając co jakiś czas oddziały, aby zapoznać się z całym procesem produkcyjnym.

Zaczynał pan swoją przygodę z górnictwem odkrywkowym 45 lat temu. Jak wspomina pan studia na AGH?

Mając dobre przygotowanie teoretyczne i zawodowe nabyte w Technikum Górnictwa Odkrywkowego w Krakowie, studia odbyłem bez większych problemów, nie zaliczając żadnej wpadki na egzaminach. W czasie wolnym pracowałem w Zrzeszeniu Studentów Polskich, gdzie przez 2 lata byłem przewodniczącym rady wydziałowej oraz w studenckiej spółdzielni pracy „Żaczek”.

Czy jakieś wydarzenie z tych czasów szczególnie utkwiło panu w pamięci?

Z okresu studiów zapamiętałem uroczyste obchody 600-lecia Uniwersytetu Jagiellońskiego (1964), w których udział brały wszystkie krakowskie uczelnie, oraz protesty studenckie z 1968 r. i rozterki, jak się zachować. Byłem wówczas na V roku studiów i do dzisiaj pamiętam słuszne przestrogi niektórych bardziej zaufanych profesorów. Późniejsze oceny wydarzeń w pełni potwierdziły ich przypuszczenia.

A pierwsze lata pracy?

Wspominam z wielkim sentymentem, głównie ze względu na bardzo dobrego bezpośredniego opiekuna – prof. dr. hab. inż. Adama Trembeckiego. Potrafił on pokierować rozwojem naukowym młodego pracownika, a w potrzebie zawsze służył pomocą. Także zespół starszych współpracowników: dr inż. R. Uberman i mgr inż. K. Czopek – przyjął mnie życzliwie. Również pracę w Katedrze Ekonomiki i Organizacji Górnictwa wspominam bardzo dobrze. Jeszcze na stażu dostałem do prowadzenia zajęcia dydaktyczne – ćwiczenia z eksploatacji transportu.

Również transportu dotyczyła pana pierwsza publikacja.

Tak, był to rok 1971, pisałem wówczas o możliwości usprawnienia transportu zewnętrznego produktów w przemyśle wapienniczym. Transport kolejowy był wtedy wąskim gardłem i w publikacji tej zaproponowałem zastosowanie w większym zakresie, szczególnie w woj. opolskim, transportu wodnego. Mimo upływu lat, zagadnienie tej zdaje się być nadal aktualne.

Na bazie moich doświadczeń z praktyk zaproponowałem dosyć konkretne rozwiązania transportowe, czym pozytywnie zaskoczyłem prof. Trembeckiego, który zaproponował mi szybką publikację. Z dużym sentymentem wspominam też obronę pracy habilitacyjnej, dotyczącej oceny wpływu niektórych czynników naturalnych na efektywność eksploatacji węgla brunatnego. Pracę tę obroniłem z wyróżnieniem.

Pełnił pan funkcję kierownika Katedry Górnictwa Odkrywkowego przez 16 lat. Z jakim najtrudniejszym wyzwaniem musiał się pan zmierzyć w czasie swojej kadencji?

Faktycznie, aż 16 lat, do 2012 byłem kierownikiem KGO. Czas ten minął bardzo szybko, głównie ze względu na to, że w tym okresie intensywnie pracowałem. W Katedrze zdarzały się rożne problemy, jak choćby mała liczba zajęć dydaktycznych dla pracowników, których było jedynie 17 i nie wszyscy mieli odpowiednie pensum dydaktyczne. Wynikało to stąd, że prowadziliśmy tylko jedną specjalność – eksploatację odkrywkową z małą liczbą studentów, gdyż wówczas na studia górnicze nie było za dużo chętnych. Równocześnie zatrudnialiśmy zbyt dużo pracowników inżynieryjno-technicznych, pomocniczych i administracyjnych. Nieprawidłowa jak na uczelnię struktura zatrudnienia miała wpływ na trudności w utrzymaniu samodzielności finansowej. Szybko naprawiliśmy tę sytuację poprzez uruchomienie nowych specjalności oraz rozwój studiów zaocznych i podyplomowych. W efekcie, kończąc kadencję, mieliśmy strukturę odwrotną niż na początku.

Drugim problemem, który mnie szczególnie absorbował, była Stacja Badawcza wraz z Centralnym Laboratorium Techniki Strzelniczej i MW w Regulicach. Laboratorium to pełniło głównie rolę dydaktyczną i w stosunkowo małym zakresie zajmowało się badaniami dla górnictwa. W rezultacie przychody nie pokrywały kosztów utrzymania. Pomimo różnych prób, niestety nie udało się rozwinąć na większą skalę działalności badawczej i w efekcie przekształcone zostało w laboratorium dydaktyczne, które obsługują pracownicy dydaktyczni zatrudnieni w Katedrze, a całość nieruchomości przejęła uczelnia.

Przejdźmy do sukcesów. Co udało się przez ten czas osiągnąć, z czego jest pan szczególnie dumny?

Do osiągnięć mogę zaliczyć przede wszystkim to, że udało mi się umocnić pozycję naukową i dydaktyczną Katedry. Realizowane w przeszłości kierunki badań i kształcenia zostały w dużym stopniu wzbogacone i poszerzone o nowe zagadnienia. Do pracy w Katedrze przyjąłem dużą liczbę młodych pracowników, którzy stosunkowo szybko zrobili doktoraty, a obecnie kończą rozprawy habilitacyjne i powinni być dobrą przyszłością dla wydziału.

W tym roku obchodzi pan swoje 70-lecie i 45-lecie pracy w Akademii Górniczo-Hutniczej. Czego życzyć panu na tak piękny jubileusz?

            Już Heraklit pisał, że dla ludzi nie byłoby dobrze, gdyby wszystko, czego sobie życzą, spełniło się. Zatem nie chciałbym pragnąć i planować za dużo. Jest oczywiste, że najbardziej oczekiwanym życzeniem jest dobre zdrowie, moje i najbliższych mi osób, oraz możliwość pracy zawodowej i służenie pomocą Katedrze i uczelni. Młodym pracownikom Katedry, których w większości przyjmowałem do pracy, chciałbym życzyć dalszego rozwoju naukowego, szybkich awansów, zadowolenia i pomyślności.

Rozmawiała Sabina Szewczyk

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ