Partner serwisu

Czy przemysł cementowy może zniknąć z Polski

Kategoria: Cement i wapno

Zgodnie z definicją przyjętą przez Unię Europejską polskie cementownie mogłyby zostać zaliczone do grupy przemysłowych odbiorców energii. Jednak polskie przepisy nie pozwalają zaliczyć ich do tego grona, mimo spełniania wszystkich kryteriów unijnych. – Patrząc przez pryzmat globalnej korporacji, nie ma żadnych przesłanek, aby dalej inwestować w przemysł cementowy w UE. Jeżeli już myśleć o tym rynku, to łatwiej będzie inwestować tym koncernom na Białorusi czy też w Turcji i eksportować cement do Unii Europejskiej – mówi Rüdiger Kuhn, prezes CEMEX Polska.

Czy przemysł cementowy może zniknąć z Polski

 – Według naszych szacunków branża płaci za energię elektryczną ponad 25 milionów złotych rocznie więcej niż wtedy, gdyby znalazła się na unijnej liście przemysłów energochłonnych. Jest to duże zagrożenie szczególnie ze względu na nasze położenie przy granicy Unii Europejskiej i naturalną konkurencję w szczególności ze strony producentów cementu z Ukrainy i Białorusi. W tych krajach producentów nie obowiązują podobne do unijnych rygorystyczne przepisy klimatyczne, dlatego tam produkuje się w oparciu o dużo niższą bazę kosztową – wyjaśnia Rüdiger Kuhn, prezes CEMEX Polska.

– Jeżeli jakaś firma rozważa produkcję cementu, to na początku zawsze stoi za tym duża, długofalowa inwestycja o wielkości kilkuset milionów złotych – mówi prezes CEMEX Polska. Należy również pamiętać, że na bieżące utrzymanie taki zakład wymaga dodatkowych inwestycji – co roku rzędu nawet kilkudziesięciu milionów złotych na remonty i konserwacje, spełnianie wymogów, limitów i ograniczeń. – Poza tym proces produkcji jest energochłonny – udział kosztów energii elektrycznej w całkowitych kosztach stanowi ok. 30-35%. Dlatego jest to zastanawiające dlaczego na gruncie polskim, zgodnie z obowiązującymi w Unii regulacjami, z takim udziałem kosztów nasza branża nie kwalifikuje się jako przemysłowy odbiorca energii – dodaje Kuhn.

Druga ważna pozycja na liście kosztów cementowni to paliwa: węgiel i paliwa alternatywne. – Średnio zakład cementowy wykorzystuje ich kilkaset tysięcy ton rocznie. Można powiedzieć, że energia i paliwo stanowią ponad połowę kosztów naszych zakładów – wyjaśnia Rüdiger Kuhn.

Cementownie wcale nie są bogate

– Sytuacja, w jakiej obecnie się znajdujemy, z postępującą od lat regularną inflacją kosztową, niesie za sobą wiele zagrożeń, a najważniejszym z nich jest brak wiedzy o naszych produktach i o tym, co robimy, ile inwestujemy, aby obniżyć koszty i zachować konkurencyjność branży. Zdajemy sobie sprawę z tego, że o naszej branży powstają mity. Jeden z nich jest taki, że producenci cementu są bardzo bogaci, a to nieprawda, gdyż stale muszą inwestować, aby sprostać nowym wymogom regulacyjnym. Z drugiej strony wszyscy są zdania, że cement zawsze kosztuje za dużo, podczas gdy obecne ceny cementu są zbliżone do tych sprzed kilku lat. Taka opinia jest dla nas groźna, bo stąd bierze się brak dowartościowania naszych produktów – komentuje prezes CEMEX.

UE bez dobrych perspektyw dla rozwoju branży

Większość zakładów cementowych w Polsce jest własnością globalnych korporacji, które uważnie analizują, jak wydawać pieniądze na na inwestycje. – Mają one duży wybór co do lokalizacji nowych inwestycji. Z globalnej perspektywy rynek UE staje się relatywnie małym i zbyt skomplikowanym, przeregulowanym rynkiem, o wysokich kosztach produkcji – mówi prezes CEMEX. – Patrząc przez pryzmat globalnej korporacji, nie ma żadnych przesłanek, aby dalej inwestować w przemysł cementowy w UE. Jeżeli już myśleć o tym rynku, to łatwiej będzie inwestować tym koncernom na Białorusi czy też w Turcji i eksportować cement do Unii Europejskiej – kończy Kuhn.

Fot. CEMEX Polska

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ