Partner serwisu
Gorący temat
11 grudnia 2018

Aleksander Kabziński: Dość przyzwolenia na drogową bylejakość

Kategoria: Aktualności

Felieton w brudnopisie, chciałem napisać jeszcze przed wyborami samorządowymi. Moje, zawarte w nim propozycje i stwierdzenia, miały mieć tym samym charakter bardziej obiektywny wobec nieznanych wyników. Ale błogie lenistwo, największe dobro ludzi dojrzałych, skutecznie mi na to nie pozwoliło. A tak nawiasem mówiąc, czy nie zgadzacie się Państwo, że reklama, w której na tle rozśpiewanej Dudziak, mocno znudzona kobieta stwierdza: „żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce”, jest skrzętnie skrywaną dewizą przeważającej części ludzi?

Aleksander Kabziński: Dość przyzwolenia na drogową bylejakość

Ale wracając do wyborów. Przyniosły one dla wszystkich uczestników, tak przynajmniej sami twierdzili, zwycięstwo. Gorzej ze społeczeństwem, bo coś mi się zdaje, że znowu zostało „nabite w butelkę”. Ja przynajmniej nauczony doświadczeniem, tak przed, jak i po wyborach (jeszcze przed dogrywkami prestiżowymi), zgromadziłem sobie dla władzy dwa podstawowe oczekiwania. Dość rozbudowane, ale tylko dwa. Są one związane pośrednio z naszą branżą… Bo skoro produkcja kruszyw jest odpowiedzią na zapotrzebowanie gospodarki, to od samorządów oczekuję pełnej, niezawodnej i szybkiej realizacji dwóch postulatów. Pierwszy to zbudowanie systemu dróg samorządowych, drugi – zorganizowanie skutecznego transportu publicznego. Nie będę poruszał tematu dróg krajowych, które stanowią około 5% sieci, ale przenoszą 80% przewozów. Ponieważ mają one swojego zarządzającego i realizatora. Tu ciekawostka na skalę ogólnopolską. W ostatnich dniach oddano węzeł Chęciny, w ciągu (tak mówią drogowcy), DK7. Bardzo ważny ze względu na usprawnienie ruchu. Oznacza to, że firma Salini wraz z Oddziałem GDDKiA przechodzą na oddawanie kontraktów węzłami, obiektami i kilometrami, zamiast, co najprościej, terminowego ukończenia całości.

Powróćmy jednak do dróg samorządowych. Wśród nich mamy cztery poziomy administrowania: drogi wojewódzkie, powiatowe, miejskie i samorządowe. Jako osoba konsekwentna, czytaj dla innych upierdliwa, zadałem drogowcom w województwie świętokrzyskim pytanie – czy i w jaki sposób koordynują swoje działania? Przedstawiciele dróg powiatowych i gminnych po prostu nie przyszli na spotkanie, dyrektor dróg wojewódzkich (bardzo cenię jego kompetencje i konstruktywne działanie, chociaż nie wiem na jak długo będzie dyrektorem) oraz pięciu przedstawicieli Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach, przekonująco wyjaśnili, że w zakresie działań technicznych, przed rozpoczęciem robót, następuje ich uzgodnienie i koordynacja. Możemy mieć uwagi, co do szczegółów, ale co do prowadzenia bieżących działań można je uznać za wystarczające. Najwięcej ze wszystkich zgromadzonych na spotkaniu, do powiedzenia miała przedstawicielka Oddziału GDDKiA. Nic dziwnego, bo była to rzecznik prasowy. Pełniona funkcja zobowiązuje. Usłyszeliśmy potok dobrych informacji, że ach i och, w sposób, w jaki każdy zawodowiec prezentuje swojego chlebodawcę. Również współdziałanie dróg krajowych z drogami wojewódzkimi jest podobno wyjątkowo dobre, a jeśli jeszcze nie jest, to zapewne będzie. Widać było według mojej subiektywnej oceny, zróżnicowanie.

Ubolewam, że nie dowiedziałem się o drogach powiatowych i gminnych, bo przedstawiciele tych dwóch obszarów mieli zaproszenia w nosie. Na drugie pytanie, jak wyglądała koordynacja działań w zakresie organizacji ruchu na okres prowadzonych budów, odpowiedzi właściwie nie było. A to było moje podstawowe pytanie: jako mieszkańca, kierowcy, pasażera. Przyznam, że z dużą cierpliwością znosiłem przez lata stwierdzenie, że żeby na drogach było lepiej, musi być dla użytkowników dróg, najpierw gorzej. Znosiłem, bo chociaż wiedziałem, a nawet przez lata, uczestniczyłem w tym procesie i z doświadczenia wiem, że budowa nie musi odbywać się w takim stopniu kosztem użytkownika, to konsekwentnie i wespół w zespół cierpiałem z innymi. Ale dlaczego ma tak być dalej? Dlaczego organizacja ruchu ma zadowalać wykonawcę i zamawiającego, a nie mieszkańca, kierowcę, pasażera. Dlaczego mają oni być traktowani przedmiotowo, a nie podmiotowo. Dlaczego nie mogą być po prostu szanowane prawa, a od zamawiających i wykonawców, należycie egzekwowane ich obowiązki. Tym bardziej, gdy rozpoczęte budowy wleką się jak przysłowiowe flaki, a terminy realizacji są podobno dla naszego dobra pustym stwierdzeniem, którym żonglują zarówno wykonawcy, jak i zamawiający. Nie będę komentował tego co się dzieje na budowach dróg krajowych. Tam „Genialna” Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (na to określenie ma patent znający branżę kolega, ja tylko żałuję, że nie wpadłem na to pierwszy), ma nieuzasadniona pozycję dominującą, przez co przenosi całe ryzyko na wykonawcę.

Na drogach samorządowych, których budowa ma odgrywać coraz większą rolę (uwierzę gdy zobaczę 6 mld wydanych w 2019 r.), też już „robią co chcą”. Jest to tym bardziej widoczne, że skutki dotyczą naszego dnia powszedniego. Na drogi samorządowe coraz częściej wchodzą duże firmy, nie mogąc się porozumieć z krajowymi zamawiającymi. Tam widać ich i doświadczenie w zakresie organizacji ruchu wymuszonego budową, a inni?

Na pytanie, czy są koordynowane plany inwestycyjne i organizacja ruchu między województwem, miastem, powiatem i gminą, nie otrzymałem odpowiedzi konstruktywnej, a tylko taką, że pierwszeństwo (czy przed logiką?), ma wykorzystanie środków unijnych na budowę nowych dróg, bo na naprawę, przebudowy, modernizację, to my już środków niestety nie mamy. Czy jeżdżąc po Polsce, widzieliśmy przykłady budowy przyszłych ciągów drogowych bez względu na poziom administrowania?

Dlatego, po pierwsze, niezbędnym jest ustanowienie odpowiedzialnego koordynatora budowy systemu nowych dróg, ich przebudowy, remontu dróg w województwach, jak na użytek polityczny mówi się „naszych małych ojczyzn”.

Odpowiedzialnym za to powinien być marszałek województwa poprzez Wojewódzki Zarząd Dróg, mający jednocześnie wpływ na pozostałe poziomy administracji drogowej. Oznacza to, że marszałek powinien odpowiadać, ale i mieć prawa. Po drugie, przy organizacji przetargów podstawowym wymaganiem powinna być organizacja ruchu podczas budowy, która w minimalnym, niezbędnym stopniu będzie uciążliwa dla mieszkańców, kierowców, pasażerów. Uważam za właściwą następującą kolejność: organizacja ruchu, termin, cena.

Po trzecie, każda tablica budowy informująca o ustanowionym objeździe, powinna zawierać termin jego obowiązywania. Propozycja objazdu bez podania takiego terminu, demobilizuje wykonawcę i według mnie jest bezprawna. Same objazdy zaś powinny być analizowane i obowiązywać tylko w obszarze niezbędnym dla danej budowy. Po czwarte, należy we wszystkich możliwych miejscach jawnie informować o tym, kto jest wykonawcą i jaki jest końcowy termin zakończenia budowy. Bezimienność jest powodem bałaganu. Chwaląc solidnych, piętnujemy maruderów. Przykład: trzeba ponad rocznych opóźnień, żeby o firmie Salini zaczęto mówić; dotąd winna była „jakaś firma”.

Zawodowy – rzeczniczka Oddziału GDDKiA, kompetentny i konstruktywny – Dyrektor ŚZDW i chóralny (5 osób) – występ przedstawicieli MZD w Kielcach. Wszystkich łączyło jedno, bronili chlebodawców, jak podobno marszałek Piłsudski niepodległości (to wkręt na 100-lecie i wolny 12 listopada).

Jeżeli oczekiwania te przedstawimy we wszystkich województwach w Polsce, to jestem przekonany, poprawi to naszą codzienną dolę. Dotychczasowe lata kazały nam znosić bylejakość. Z perspektywy lat uważam, że robiliśmy to niesłusznie. Czas więc zająć się zamawiającymi, bo są oni na równi z wykonawcami, odpowiedzialni za niedociągnięcia w budowie systemu drogowego w Polsce, systemu, którego realizacja w takiej postaci będzie trwać wiecznie. [MF1]

Kiedyś słyszałem, że kierowcy mogą stworzyć najskuteczniejszą, bo największą partię w Polsce, dziś uważam, że mieszkańcy, kierowcy, pasażerowie, mogą być również najskuteczniejszą grupą nacisku. I tak, przechodzę do drugiego mojego celu, zadania, propozycji. Co jest nam potrzebne, czekając na zbudowanie systemu drogowego? Odpowiadam – transport publiczny.

W roku 1990 było w Polsce 5,2 mln samochodów w roku 2017, 22,5 mln Ten ponad czterokrotny wzrost w 27 lat, czyni oczywistym budowę nowego systemu dróg publicznych (krajowych i samorządowych), ale, co szczególnie ważne, budowę nowoczesnego, skutecznego transportu publicznego.

Rozwój tzw. zachodu to przejrzysty system drogowy oraz stale doskonalony transport publiczny. Czy w Polsce mamy transport publiczny? Nie, bo jego brakiem zainteresowane jest liczne lobby, a nie zainteresowane samorządy. Samorządy, które powinny nam go zapewniać.

Mamy (sprzed 5 lat) ustawę o transporcie publicznym. Są w niej zawarte liczne zobowiązania, w tym gmin i powiatów. Zobowiązania, które nie są realizowane, bo nie wynikają z tego żadne konsekwencje. Był projekt nowej ustawy „uwalony” przez lobbystów, w tym jeden z samorządów oraz „przewoźników mikrobusowych”. Co zrobić? My, potencjalni i realni użytkownicy transportu publicznego, powinniśmy wygonić do przysłowiowego lasu, zarówno samorządy gminy, powiaty, jak i przewoźników i oddać obowiązki i prawo organizowania transportu publicznego marszałkom, tak jak to dzieje się w krajach, które realnie rozwiązują, a nie udają, że rozwiązują ten problem. I co według mnie z tych narzekań wynika dla nowych bardzo często władz samorządowych. Bo, czy o to chodzi, by po nowych drogach w rejonach dużych i małych aglomeracji miejskich poruszały się sznury samochodów, które stoją w licznych korkach lub suną z prędkością maksimum 10 km/h, z jedną osobą w kabinie. „Dobrych skutków” tego zjawiska doświadczam często nie ja, a moja córka, która musi (brak dobrego skomunikowania publicznego), dojechać z północy Warszawy na południowy-wschód w rejon koncentracji biur, biurowców, siedzib korporacji. Zajmuje jej to co najmniej 5 kwadransów w jedną stronę, a pożytek tylko taki, że częściej do nas dzwoni, stojąc w korkach. Moje wnuki nie mają dodatkowo 2,5 godziny mamy dziennie.

Zwróciłem na to uwagę, wysłuchując informacji o transporcie publicznym kielecczyzny, z punktu widzenia posła i nowej radnej wojewódzkiej; obojga mówiących dlaczego nie można i… reprezentujących monopolistę – kieleckiego przewoźnika publicznego.

A jak to jest gdzie indziej? Podstawą transportu regionalnego w innych krajach (Czechy, Niemcy) jest transport kolejowy. Zadaniem transportu samochodowego jest dowóz pasażera do najbliższej stacji albo, gdy można, bezpośrednio docelowo. A rozkład jazdy? Pociągi „tam i z powrotem”, jeżdżą co godzinę. Jeździłem trochę w Holandii (od galerii do galerii), tam transport kolejowy jest co 15 minut i zbędne są rozkłady jazdy. Najdalej poszli w Szwajcarii – transport na telefon, tzn. dzwonie w określone miejsce i tam informacja, że transport publiczny będzie o podanej godzinie. Uwaga, ostatnio transport na godzinę w jednej z dzielnic uruchomił Kraków.

Tylko marszałek województwa może zorganizować transport publiczny np. według zasady od wioski sołeckiej do miasta wojewódzkiego. Tu uwaga, najlepiej zorganizowany transport publiczny w Polsce to dowóz dzieci do szkół. Trafia do nawet najmniejszych miejscowości. Niestety nie ma on prawa zabrać oficjalnie nikogo poza dziećmi. Wiem, bezpieczeństwo i „inne nie bo nie”. Czy naprawdę nie można usunąć tych bezsensownych barier, by osoby pozbawione w małych miejscowościach transportu publicznego mogły chociaż w ten sposób z niego skorzystać?

Ze swej strony zobowiązuję się tych postulatów pilnować w województwie świętokrzyskim. W historii był już „duży mężczyzna z siwym językiem”. Jedni wspominają go z sentymentem, inni zaprogramowani na nie, uznają za ekstra komunistę. Odwagi, mnie emerytowi nie brakuje. Dlatego pytam, czy zgadzacie się z moimi propozycjami? A jeżeli tak, to klasycznie zapytam: „Pomożecie?” …obciążyć marszałków województw odpowiedzialnością, ale i prawem do tworzenia i koordynacji regionalnej sieci drogowej i transportu publicznego.

Będę wdzięczny za wszelkie uwagi, korekty, propozycje. To wszystko nie jest wprost o kruszywach, ale bez kruszyw w budowie regionalnych sieci dróg i transportu publicznego ani rusz.

Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ