Partner serwisu
21 grudnia 2017

Wojciech Noworyta, AGH: Górnictwo – chłopiec do bicia

Kategoria: Aktualności

Media dziś potrzebują sensacji. Niestety, górnictwo jest tu od lat „chłopcem do bicia”, a odbiorcy informacji nie wiedzą równocześnie, że są różne rodzaje górnictwa.

Wojciech Noworyta, AGH: Górnictwo – chłopiec do bicia

Trochę statystyki. W Polsce wydano 7 tys. koncesji na wydobycie kopaliny metodą odkrywkową, z tego ok. 4 tys. to koncesje tzw. starościańskie, na małe wyrobiska. Zmieniona poprzez eksploatację prowadzoną przez mniejsze zakłady powierzchnia wynosi ok. 8 tys. ha. Niestety, w większości pozostaje nierekultywowana, co widzą okoliczni mieszkańcy, postrzegający górnictwo z perspektywy tych „kaczych dołów”, które z czasem stają się m.in. dzikimi składowiskami odpadów.

Równocześnie nie jest powszechna wiedza, że właściwie wszystko, co człowiek produkuje, ma swoje powiązanie z górnictwem. Osobiście, gdy patrzę na piramidy egipskie, widzę kamieniołom, z którego pochodził surowiec. Rzeźby Fidiasza – tak samo. Ale „statystyczny Kowalski” tak tego nie postrzega. Nie życzy sobie kamieniołomu w bliskim sąsiedztwie. „Rozwój – tak, górnictwo – nie” – to częste rozumowanie.

Całe górnictwo jedną miarą

Media dziś potrzebują sensacji. Niestety, górnictwo jest tu od lat „chłopcem do bicia”, a odbiorcy informacji nie wiedzą równocześnie, że są różne rodzaje górnictwa. Zarzuty wysuwane więc w stosunku do węgla kamiennego (typu: „górnictwo znów na minusie”) automatycznie budują nie najlepszy obraz branży surowców skalnych czy węgla brunatnego. Do tego dochodzą stereotypy i często brak podstawowej wiedzy wśród wielu dziennikarzy. Popatrzmy choćby na niedawną dyskusję o smogu. Ilustracją do artykułów na ten temat były… chłodnie kominowe elektrowni z nieszkodliwą parą wodną. Więc w domyśle – winne smogowi są elektrownie, co jest kompletną bzdurą. Jednak do ludzi trafiają obrazki. W ogólnopolskiej prasie niestety górnictwo skazane jest na porażkę. Bo trudno „sprzedać” pozytywne informacje.

Skala niewiedzy o górnictwie czy w przedszkolu, czy w Sejmie jest taka sama. Cóż, branża jest zamknięta. Na teren górniczy nie można wejść. By zobaczyć odkrywkę trzeba się zmęczyć, przyjechać, zdobyć pozwolenie. Stąd pojawiają się różne mity bazujące nie na obserwacjach a na wyobrażeniach.

Wiem, jak wygląda to w Niemczech w branży górnictwa węgla brunatnego. Mimo doskonałej polityki informacyjnej, rozwiniętego PR, branża węgla brunatnego jest tam bardzo źle postrzegana. Niezwykle trudno wpływać bowiem na społeczny odbiór. Nieważne, że gmina się bogaci, gdy ogródek jest zapylony. Kopalnie budzą i będą więc niestety budzić kontrowersje.

fot. BMP
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ