Partner serwisu
01 marca 2016

Dla rozwoju branży kruszyw

Kategoria: Felieton

Mówienie o przyszłości zawsze jest obarczone ryzykiem, a o cenach w przyszłości, tym bardziej.

Dla rozwoju branży kruszyw

Wobec wielu zdarzeń, korzystając z zimowego spowolnienia, już nie mogę odwlekać podzielenia się swoją (podkreślam – swoją prywatną), oceną sytuacji branży kruszyw. Ocena, w żaden sposób nie obciąża Związku, ze względu na ewentualne skutki prawne.

Do rzeczy. Przyglądałem się i nie reagowałem wystarczająco skutecznie na to, co robił i zrobił z cenami szczególnie DSS, ale też i inni jemu podobni. Uważałem – niesłusznie – że należy być powściągliwym i nie mówić o nieuczciwej konkurencji. Przecież DSS mógł chcieć odmrozić sobie uszy. Należało jednak mówić o naganności takiego postępowania dla branży. Żadne to usprawiedliwienie, że w takim rozumowaniu nie byłem osamotniony. W miejsce krytykowania sposobu działania, przyglądałem się rozmachowi, medialnym popisom, wiedząc o skutkach, ale nie protestując.

O kruszywach mówiono dużo, mówiąc często nieprawdę. I tak, zarówno ceny, jak i renomę branży diabli wzięli. W pewnym momencie DSS był utożsamiany z branżą. Tak było.

Cieszy mnie, że nowy właściciel DSS (gratuluję odwagi), jednoznacznie stwierdził, że nie będzie szedł tą drogą, a nawet odważnie ręczy za to.

Dziś mamy tego skutki, pogłębione dalszym wyścigiem cenowym, z jakim mamy ciągle (w mojej opinii) do czynienia. Przecież od roku 2007 ceny kruszyw systematycznie spadają. Oczywiście, w sposób regionalnie zróżnicowany. Nie wynika to z lepszej organizacji, obniżki kosztów, ale z wyboru przez odbiorców materiałów gorszej jakości.

Uważam, że branża kruszyw już wie, że strategie wygrywania ceną czas odłożyć do lamusa. Dotyczy to i dużych, i małych, chociaż niektórzy duzi będą udawać jeszcze, że tak nie jest, a mali będą robić swoje, w myśl z zasady „ratuj się za każdą cenę”.

Uważam, że początek temu dała wygodna dla urzędników, forsowana pod sztandarem uczciwości, a rzeczywiście – najbardziej patologiczna zasada najniższej ceny. Popatrzmy na działanie tej zasady w obszarze budowy dróg. Zamawiający budowę drogi cieszył się sam i był chwalony za wybór wykonawcy spełniającego warunek najniższej ceny. W czyim imieniu  działał, bo nie w moim – kierowcy, który oczekuje trwałej, równej, szorstkiej drogi. Zupełnie aktualnie czytam, że p.o. generalnego dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, pan Jacek Bojarowicz (moje szczególnie szczere gratulacje, ale i oczekiwania), za cel stawia sobie w drodze kompromisu zlikwidowanie zatoru sześciu miliardów kwot spornych związanych z dotychczas wybudowanymi drogami oraz niekorygowania raz ustalonej wartości kontraktu. Co to oznacza, że często najniższa cena służyła do wygrania przetargu, a potem jakoś to miało być. Ta zasada dotyczy tak budowy autostrad, jak i zakupu papieru toaletowego przez administrację.

Ta najniższa cena, w szczególnie znacznym stopniu, dotyczyła dostawców  materiałów, w tym kruszyw, słabych, bo powszechnie dostępnych, chociaż potężnym w udziale składnikiem koszyka stosowanych materiałów.      

Oczywiście można tworzyć teorie o zmowach, o niszczeniu konkurencji i braku etyki biznesu. O jakiej zmowie można mówić, gdy na rynku jest ok. 40 wiodących, ok. 80 średnich i małych oraz co najmniej 2000 lokalnych i mikrodostawców kruszyw. Gdy bardzo często to koszt transportu stanowi większą część kosztu kruszyw z miejsc ich produkcji do miejsc wbudowania. Cenowej walki konkurencji nie da się zamienić na powszechnie ustalona cenę. O zmowie myślą tylko ci, którzy w niej uczestniczyli, uczestniczą, albo z ostrzegania o niej żyją.

Uważam, że powtarzalny, wysokiej jakości wyrób budowlany, jakim są kruszywa, musi mieć godziwą cenę. Cenę, która zawiera rzeczywiste koszty i godziwy zysk. Podkreślam godziwy. Niespekulacyjny, kosztem odbiorców.

Od znajomych działających w branży budowlanej, a tych mam w swoim otoczeniu, w Niemczech za zysk godziwy uznaje się poziom do 5%. Musi to pozwolić na zwrot kapitału (obecnie wydłużył się bardzo znacznie, a nawet często zwrot jest trudny do przewidzenia), powinien dać satysfakcję właścicielowi, udziałowcowi, akcjonariuszowi, pozwolić zbierać środki na cykliczne lub niewahania koniunktury oraz konieczne odzyskanie środków na odbudowę parku maszyn i urządzeń, ale również wprowadzenia  innowacji oraz co szczególnie ważne – spełnienie oczekiwania kontrahentów, odbiorców (chociaż najlepiej, parterów).       

Dlatego należy dla rozwoju branży przywrócić cenę sprawiedliwą (modne określenie) za powtarzalne, wysokiej jakości kruszywa.

Tyle dziś. W następnym felietonie założenia dla zbudowania branżowego systemu, powiązanie wartości rynku z powtarzalnością i jakością wyrobu. Podejmę się tego zadania zaraz po wywiązaniu się z obowiązków organizatora Konferencji „200 lat…”.

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ