Partner serwisu
20 kwietnia 2015

By nie wpaść w środowiskowe tarapaty

Kategoria: Ochrona środowiska

W przypadku niemalże każdej kopalni odkrywkowej niezbędne jest sporządzenie raportu o odziaływaniu inwestycji na środowisko. Jakość takiej oceny może inwestorowi zaoszczędzić wielu problemów lub odwrotnie – dostarczyć niejednego zmartwienia. Jak zatem postępować, by uniknąć kłopotów z tym związanych?
 

By nie wpaść w środowiskowe tarapaty

Kopalnie żwiru i piasku są stosunkowo często spotykanym elementem krajobrazu w całej Polsce i chyba większość społeczeństwa miała z nimi przynajmniej pobieżny kontakt. Powszechność występowania nie idzie jednak w parze ze społeczną akceptacją dla tego typu inwestycji. Żwirownie i piaskownie to przedsięwzięcia, z którymi związane są
często gorące spory i ogromne emocje. Klimat tych kontrowersji dobrze oddaje skarga, jaką do marszałka województwa warmińsko-mazurskiego wystosowało kilkanaście organizacji pozarządowych, wskazując, że region jest w zastraszający sposób niszczony przez niekontrolowany rozwój „odkrywki”. Nie rozstrzygając o słuszności argumentów zwolenników i przeciwników budowy kopalni, zwrócić warto uwagę, że w przypadku każdej większej kopalni odkrywkowej sporządzana jest ocena oddziaływania na środowisko, zatem argumenty o tym, że kopalnie buduje się jak się chce i gdzie się chce, nie są uprawnione. Co więcej, procedura przewiduje obligatoryjne konsultacje społeczne, a organizacje ekologiczne mają prawo występować jako strona postępowania, i często z tego prawa korzystają. W całym postępowaniu języczkiem uwagi staje się raport o odziaływaniu inwestycji na środowisko, a jakość jego opracowania może inwestorowi zaoszczędzić wielu problemów lub odwrotnie – dostarczyć niejednego zmartwienia.


Warto postawić na jakość

Raport o oddziaływaniu na środowisko jest analizą zawierającą różne elementy. Z moich obserwacji wynika, że o ile konieczność opracowania zagadnień zakresu ochrony środowiska czy zdrowia ludzi (np. poziom hałasu, emisje, gospodarka odpadami) nie budzą wśród inwestorów zdziwienia, to niejednokrotnie kwestie związane z ochroną przyrody są kontestowane, niedoceniane i są źródłem wielu nieporozumień. Tymczasem ocena oddziaływania inwestycji w tym zakresie nie jest prosta i może rodzić szereg problemów. Z punktu widzenia inwestora warto zatem zadbać o odpowiednią wartość analizy z zakresu ochrony przyrody, istnieje bowiem spore ryzyko, że słaba jakość przedstawionych danych będzie skutkowała w najlepszym razie znacznym, liczonym nawet w latach, opóźnieniem procesu inwestycyjnego. W dalszej części artykułu przedstawię kilka aspektów, które inwestor planujący budowę żwirowni lub piaskowni (dotyczy to w zasadzie każdej inwestycji) powinien, moim zdaniem, wziąć pod uwagę przed rozpoczęciem postępowania administracyjnego i wyborem firmy przygotowującej raport o oddziaływaniu inwestycji na środowisko.


Dwa kroki

Należy pamiętać, że w przypadku oceny oddziaływania kopalni na przyrodę mamy do czynienia z dwoma krokami. W pierwszym kroku określamy stan środowiska przyrodniczego na interesującym nas terenie (inwentaryzacja przyrodnicza) i dopiero na podstawie zebranych informacji wykonujemy kolejny krok – analizę wpływu inwestycji na przyrodę. Sposób i jakość przeprowadzenia inwentaryzacji przyrodniczej często przesądza o jakości całego raportu i określa zakres możliwych do uwzględnienia ewentualnych zmian w dokumencie. O ile bowiem stosunkowo szybko można dokonać ponownej analizy zebranego materiału, np. z zastosowaniem innych metod, czy z uwzględnieniem nowych aspektów, o tyle trudno jest szybko i sprawnie uzupełnić braki w danych podstawowych. Co zatem decyduje o jakości przeprowadzonej inwentaryzacji i w jakim zakresie różnią się pod tym względem raporty o oddziaływaniu inwestycji na środowisko?


Sprawa pierwsza – źródło danych

Bezsprzecznie najlepszym źródłem danych jest przeprowadzenie badań terenowych, które odpowiedzą na pytanie – jakie konkretne siedliska i gatunki występują na terenie przewidywanego oddziaływania kopalni. Ktoś mógłby się zapytać, czy w ogóle możliwe jest uzyskanie takich informacji w inny sposób? Otóż teoretycznie tak, mogło się bowiem zdarzyć, że dla interesującego nas terenu przeprowadzono niedawno inwentaryzację przyrodniczą i można skorzystać z istniejących danych. Przeprowadzenie badań terenowych generuje koszty pracy terenowej, dlatego skorzystanie z gotowych informacji jest dużo tańsze. Z moich doświadczeń wynika jednak, że w większości przypadków dane takie są bardzo skąpe i nieprecyzyjne, a najczęściej nie ma ich wcale. Spotykałem raporty, w których opis środowiska przyrodniczego sprowadzał się do treści kopiowanych ze studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania gmin, standardowych formularzy danych obszarów Natura 2000 lub podobnych dokumentów. Takie podejście do sprawy raczej nie wróży inwestorowi niczego dobrego. Dane tego typu są cenne jako informacje dodatkowe, lecz zazwyczaj są nieprzydatne z punktu widzenia prowadzonej oceny, w ogromnej większości nie odnoszą się bowiem konkretnie do obszaru inwestycji. Dla przykładu, cóż nam po informacji, że w lasach kilka kilometrów od planowanej inwestycji stwierdzono cenne płazy, skoro nikt nie zbadał sąsiadującego bezpośrednio z inwestycją bajora? Jeszcze mniejsze szanse powodzenia ma przyjęcie strategii, w której autor raportu udowadnia, że na terenie inwestycji nie występuje nic, a i z takimi próbami się spotykałem. Podważenie wartości raportu przygotowanego w oparciu o nieprecyzyjne dane jest stosunkowo proste i nie wymaga wielkich umiejętności. Źródło danych, na podstawie których ma być przygotowany raport, jest więc jednym z pierwszych aspektów, którymi inwestor powinien zainteresować się przed podpisaniem umowy z podmiotem przygotowującym dla niego raport. Kwestia czy będą przeprowadzone badania terenowe, a jeżeli nie, to na jakich konkretnie danych zamierzają oprzeć się autorzy, jest w tym wypadku niezwykle istotna.

Cały artykuł dostępny w magazynie Surowce i Maszyny Budowlane 1/2015

 

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ