Partner serwisu
17 kwietnia 2015

Okradamy samych siebie

Kategoria: Ochrona środowiska

Na temat nielegalnej eksploatacji wydano już setki publikacji, dokumentów oraz raportów. Popełniono niezliczoną ilość wystąpień. Jednak w tej kwestii należy uświadomić sobie, że dopóki nie zmieni się nieudolne prawo oraz typowo polska mentalność, nadal będziemy okradać sami siebie z bogactw naturalnych naszego kraju.
 

Okradamy samych siebie

11 lipca 2014 roku po rozpatrzeniu poprawek Senatu, zaakceptowano w ostatecznym kształcie ustawę o zmianie Prawa geologicznego i górniczego[3][4]. Nowelizacja ta oprócz uregulowania kwestii poszukiwania i wydobycia, zmienia także sposób funkcjonowania organów nadzoru górniczego w kontekście tego typu działalności. Udoskonalono na przykład mechanizmy przeciwdziałania nielegalnej eksploatacji poprzez rezygnację z prowadzenia po sobie dwóch postępowań administracyjnych przez odrębne organy i ograniczenie procedury do jednego postępowania prowadzonego przez właściwy organ nadzoru górniczego. Aktualnie jednostką w sprawie nielegalnego wydobycia i nałożenia podwyższonej opłaty eksploatacyjnej jest w przypadku kopalin występujących w granicach obszarów morskich minister właściwy do spraw środowiska [3]. W pozostałych przypadkach jest to starosta powiatu. Gdy kopaliny wydobywane są z rażącym naruszeniem warunków koncesji, opowiada za to właściwy organ koncesyjny. Starosta może także złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do organów ścigania.


Wydobywanie bez koncesji – to możliwe

Prawo teoretycznie dopuszcza wydobycie kopalin bez koncesji, ale tylko w przypadku wydobycia piasków i żwirów przeznaczonych dla zaspokojenia potrzeb własnych osób fizycznych z nieruchomości stanowiących przedmiot jej prawa własności w ilości 10 m3 rocznie [3]. Ten, kto ma zamiar podjąć wydobywanie na tego typu warunkach, jest zobowiązany z siedmiodniowym wyprzedzeniem na piśmie zawiadomić starostę, podając dokładną lokalizację oraz czas zamierzonych robót. W przypadku stwierdzenia nielegalnej eksploatacji, starosta powinien zawiadomić właściwy organ nadzoru górniczego, którego decyzja będzie dotyczyła wówczas wstrzymania wydobycia kopaliny, natomiast decyzja starosty – naliczenia prowadzącemu taką działalność opłaty podwyższonej na podstawie ustaleń ilości wydobytej nielegalnie kopaliny oraz okresu, w którym prowadzono działalność [3][4].


Grzywna, areszt, a nawet więzienie

Konsekwencje tego typu działalności mogą być niekiedy bardzo surowe. Według Prawa geologiczno-górniczego osoba wykonująca działalność w zakresie wydobywania kopalin ze złóż bez wymaganej koncesji, popełnia wykroczenie zagrożone karą aresztu lub grzywną. W przypadku wystąpienia szkody mienia lub środowiska w skutek takiej działalności, popełniane jest przestępstwo zagrożone karą nawet 3 lat więzienia. Niezależnie od przepisów karnych działalność wymagająca koncesji, a wykonywana bez jej uzyskania, podlega opłacie podwyższonej. Aktualnie jej stawka wynosi czterdziestokrotność wartości należnej opłaty eksploatacyjnej. W przypadku nielegalnego wydobycia piasków lub żwirów oznacza to obciążenie opłatą
podwyższoną – 20 zł za 1 tonę [3]. Opłata ta obciąża tego, kto prowadzi tego typu działalność bez względu na to, czy jest to osoba fizyczna czy prawna [3][4].


Pole do popisu dla oszustów

Teoretycznie przepisy obecnie obowiązującej ustawy istotnie zmniejszają wymiar opłat za pozyskanie kopaliny, jednak jednoczesne dopuszczenie do wydobycia piasku lub żwiru na potrzeby własne, po spełnieniu odpowiednich wymogów, daje pole do popisu dla ewentualnych oszustów. Liberalizacja przepisów może wpłynąć na skalę procederu i skuteczność postępowań. Według danych z 2012 roku ponad połowa przypadków wydobycia piasków i żwirów na potrzeby własne prowadzona była z naruszeniem warunków obowiązującego prawa [6]. Nie są to precyzyjne dane i najprawdopodobniej mocno zaniżone, gdyż znaczna część zgłoszeń nie podlegała weryfikacji pracowników starostw. Spowodowane było to zbyt krótkim czasem upływającym od zgłoszenia do podjęcia robót, lub z niemożnością dokonania weryfikacji skali eksploatacji ze starych, niemonitorowanych wyrobisk. Niejednokrotnie zdarza się także, iż nieścisłości w samej ustawie dają sposobność ku nielegalnemu wydobyciu. Na przykład uzyskanie pozwolenia wodnoprawnego na wykonywanie urządzenia wodnego i pozwolenia na budowę stawu nie wymaga opinii ani uzgodnienia z organem administracji geologicznej. Wobec braku określenia przez ustawodawcę parametrów stawu, w łatwy sposób może dojść do tego, że nielegalna kopalnia będzie posiadała pozwolenie na budowę takiego akwenu np. do głębokości 10 metrów [7]. W tej sytuacji organ administracji sam sobie blokuje możliwość wszczęcia posterowania w sprawie eksploatacji bez wymaganej koncesji, ponieważ wydał pozwolenie przedsiębiorcy, który sprzedaje kopalinę bez ponoszenia żadnych opłat w związku z eksploatacją złoża i wyłączeniem z produkcji gruntów [6][7].  

 

Cały artykuł dostępny w magazynie Surowce i Maszyny Budowlane 1/2015

Fot. photogenica


 

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ