Partner serwisu
01 czerwca 2017

Wiemy dziś, na czym stoimy

Kategoria: Artykuły z czasopisma

Przybył do Radkowic ponad rok temu. Do jednego z najnowocześniejszych zakładów produkujących kruszywa w Polsce, w którym jednak znalazły się obszary wymagające zmian. O nowym podejściu do podkieleckiej kopalni rozmawiamy z Przemysławem Podsiedlikiem – człowiekiem z LafargeHolcim „do zadań specjalnych”.

Wiemy dziś, na czym stoimy

Rok temu przyjechał pan z Dolnego Śląska do Radkowic, by objąć stanowisko dyrektora kopalni. Czemu pana tu skierowano?

Miałem przypilnować i poprawić kilka rzeczy.

Brzmi zagadkowo. A konkretnie?

Nie wszystko układało się tak, jak zaplanowaliśmy, choćby w kwestii bezpieczeństwa – mamy tutaj wiele do zrobienia, w szczególności w zakresie świadomości bezpieczeństwa. W ramach jej poprawy będziemy wdrażać duży program przeznaczony dla naszych pracowników i podwykonawców o nazwie „Opiekun Bezpieczeństwa”.

A jak ocenił pan sam zakład?

Jest nowoczesny, bardzo elastyczny. Tym, co w nim poprawiłem, było ustawienie produkcji pod indywidualne zamówienia, pod klienta – trzeba było ją unormalizować. Teraz produkcja jest na stabilnym poziomie.

Co zrobiliście, by to osiągnąć?

Przeprowadziliśmy badania chemii złoża i skorelowaliśmy jego parametry chemiczne z parametrami fizykomechanicznymi, wymaganymi w drogownictwie. Mówiąc kolokwialnie: wiemy dziś, na czym stoimy. Wykorzystujemy proces, który pozwala nam na uśrednianie materiału. Wiemy, co dajemy do produkcji oraz możemy określić, jakie wyniki uzyskamy na końcowym etapie wiercenia. Słowem – poznaliśmy dokładnie, co mamy w złożu.

Czy przeprowadził pan inne inwestycje?

Cały czas poprawiamy efektywność i wydajność. Po analizie stwierdziłem, że w Radkowicach jest za dużo małych maszyn, ładowarek, nieodpowiednio dobranych do prac związanych z wydobyciem. Ze względu na to, że odstrzały są zwięzłe z uwagi na system eksploatacji, lepiej sprawdzą się przy tym nowe, większe ładowarki marki Volvo 350, które w ubiegłym roku zastąpiły stare jednostki. Za kilka miesięcy dołączy do nich nowy CAT 998.

Jak wyszukujecie obszary, które na kopalni warto zoptymalizować, poprawić?

Wykonujemy audyty z poziomu całej Grupy Lafarge. W spółce jest wdrożony projekt związany z optymalizacją kosztów i energii w naszych kopalniach i cementowniach. Mamy specjalny dział, który zajmuje się efektywnością i szukaniem oszczędności. Ale też wiemy, że produkcja kosztuje i że za daleko posunięte oszczędności mogą odbić się na szeroko pojętej produkcji – staramy się wszystkie te działania odpowiednio wyważać.

Jakości też nie można obniżać.

Jakość jest najważniejsza w tym biznesie. Pamiętamy o tym wchodząc na drogi – a jesteśmy przecież obecni na dużych kontraktach, np. S7, gdzie dostarczamy sporo materiałów. Jakość to kluczowy temat zaraz po bezpieczeństwie.

Ale czy również wykonawcy dróg szukają tej jakości? czy nie wolą kupić kruszywa gorszego, ale tańszego?

Klient chce i jakość, i jak najniższą cenę, ale to niestety jest sprzeczne, gdyż jakość kosztuje. Niemniej jednak zauważam, że coraz częściej nad cenę przedkładana jest jakość.

Porozmawiajmy teraz o współpracy z lokalną społecznością. Radkowice są położone blisko osiedli mieszkaniowych.

Zdajemy sobie sprawę, że kopalnia oddziałuje na sąsiadów. A konkretnie – przeszkadza im. Staramy się ten wpływ możliwie najbardziej ograniczyć. Trzy lata temu wprowadziliśmy duży program poprawy pracy zakładu – zamontowaliśmy uszczelnienia, stosowaliśmy hermetyzację, instalowaliśmy zraszacze. Wszystko po to, by było lepiej.

I jest?

Z pewnością. Ograniczyliśmy pylenie i hałas. Kupiliśmy sprzęt do zraszania, który myje drogi dojazdowe i wewnętrzne. Ponadto uruchomiliśmy w Radkowicach i pobliskiej cementowni Małogoszcz program współpracy z lokalnymi mieszkańcami i urzędami. Prowadzimy spotkania, podczas których wysłuchujemy oczekiwań drugiej strony. W tym roku też mieliśmy już spotkanie, na którym przedstawiliśmy nasze plany, a pod koniec 2017 zaprezentujemy, co udało się zrobić. Uważam, że spotkania te dużo dały, ludzie wiele zrozumieli. Zgodzili się na wywóz kruszyw – a duże ich ilości trafiają teraz na okoliczne budowy – oczywiście w odpowiednich godzinach i z zachowaniem odpowiednich warunków i ustaleń.

 

Fot.: BMP

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ