Partner serwisu
27 lipca 2017

Klient wciąż nie zapłaci za jakość

Kategoria: Artykuły z czasopisma

– Myślę, że wciąż nie nadszedł jeszcze czas, gdy klient zapłaci za jakość. Ceny w betonie towarowym w ostatnich latach spadały, zauważalna utrzymująca się presja jego producentów na niskie ceny – mówi Krzysztof Filusz, Prezes Zarządu, Dyrektor Zarządzający Górażdże Kruszywa.

Klient wciąż nie zapłaci za jakość

W branży słychać, że „coś się ruszyło”...

Rzeczywiście, choć u nas, podczas zastoju w kruszywach dwa lata temu, nie było najgorzej, ze względu na budowane w pobliżu bloki energetyczne elektrowni Opole, gdzie wysyłaliśmy sporo materiałów. Zeszły rok, gdy większość robót została tam ukończona, był nieco gorszy. Tym bardziej cieszy nas niezły kwiecień i maj. Miejmy nadzieję, że to początek dłuższego, stałego trendu. Zobaczymy. Sprzedaż powinna nam rosnąć, pod warunkiem, że nie będą otwierane nowe kopalnie.

Słyszał pan o takich planach?

Konsumpcja kruszyw na obsługiwanym przez nas obszarze rośnie, widzimy też pewne ruchy cenowe.  W takiej sytuacji część producentów betonu będzie się rozglądała za własnymi złożami. Obserwowaliśmy już takie zjawisko w latach 2007-2008 kiedy ceny kruszyw były stosunkowo wysokie. Cóż, konkurencja to rzecz naturalna, a bariera wejścia na rynek nie jest bardzo wysoka.

Rosnąca konkurencja to pokusa obniżania cen. Czy nie „zepchnie” to na dalszy plan promowanej dziś mocno dbałości o jakość kruszyw?

Myślę, że wciąż nie nadszedł jeszcze czas, gdy klient zapłaci za jakość. Ceny w betonie towarowym w ostatnich latach spadały, zauważalna jest presja jego producentów na niskie ceny. Słychać też od czasu do czasu o nieuczciwych wytwórcach betonu, którzy potrafią skomponować wsad taniej, stosując materiały tańsze, nie zawsze zgodnie z normami.

Niestety, poziom kosztów stałych jest w naszej branży wysoki. W Górażdże Kruszywa staramy się podnosić ceny, choć nie wszędzie jest to proste – najtrudniej na Dolnym Śląsku czy w woj. lubuskim. Nie są to wielkie podwyżki, ale możemy nimi rekompensować choćby rosnące koszty paliwa.

Czy nową kopalnię w podwrocławskich Stoszycach otworzyliście właśnie po to, żeby być bliżej rynku i ograniczyć koszty transportu?

Wrocław to duży i perspektywiczny rynek. Posiadanie kopalni w jego pobliżu pozwala na osiągnięcie wyższej rentowności zakładu w stosunku do kopalni bardziej oddalonej.

Planujecie kolejne inwestycje w nowe żwirownie?

Na razie nie zamierzamy otwierać nowych zakładów, choć jesteśmy tu otwarci i mamy w planach dalszy rozwój. Grupa daje nam zielone światło do kolejnych inwestycji, ekonomicznie uzasadnionych – nie tylko typu green field, ale i akwizycji, jak np. było w przypadku kopalni Duda Kruszywa. W październiku 2015 r. przejęliśmy bowiem należące do tej spółki dwie żwirownie.

W czerwcu organizujemy kolejną edycję konferencji „Nowoczesne kopalnie żwiru i piasku”. Czym jest dla pana „nowoczesna kopalnia”?

To zakład nie tylko wyposażony w nowoczesne maszyny, urządzenia, oprogramowanie, zautomatyzowanie, ale przede wszystkim taki, w którym ten sprzęt, usprawnienia powodują określone oszczędności w kosztach produkcji oraz poprawę jakości produkowanych materiałów. Tylko wówczas ma sens czynić sterowanie poszczególnymi urządzeniami jeszcze bardziej precyzyjnym, jeszcze dokładniej opomiarowywać maszyny, badać pobór mocy w danej chwili, dostosowywać prędkość np. przenośników taśmowych do aktualnego obciążenia itp.

Nowoczesny to także efektywny. A w zakresie efektywności energetycznej zmiany na zakładach są niezbędne również z uwagi na nowe przepisy.

Fakt, w zakresie zużycia energii branżę czeka jeszcze sporo pracy. Energia może być jeszcze droższa, więc trzeba będzie poprawić efektywność energetyczną zakładów.

A mówiąc o przepisach chciałbym podkreślić, jak bardzo utrudnia życie przedsiębiorcom nieprzewidywalność i zmienność prawa. Przez zmiany przepisów odnośnie gospodarki gruntami trudno jest sprzedać tereny poeksploatacyjne, wciąż też jest sporo niewiadomych np. w zakresie nowego Prawa wodnego. Spodziewam się niestety wzrostu kosztów z tego tytułu.

Przez te zwiększające się koszty – również pracy – może stanie się konieczne budowanie dużych, wydajnych zakładów, gdzie produkcja będzie się odbywała na tylko na jednej zmianie, a nie na dwóch czy trzech. Notabene coraz trudniej pozyskać nowych pracowników. Nasze kadry się starzeją, a młodych nie ciągnie do tego typu pracy. Warto tu podkreślić, że minęły już czasy, gdy zatrudniony był odpowiedzialny za jedną pracę. Obecnie potrzebujemy osób wielozawodowych, które są w stanie wykonywać rożne obowiązki.

Zarówno pracowników na kopalniach jak i z innych działów często szkolimy. Mamy m.in. pilotażowy projekt podniesienia efektywności służb handlowych, który pozwoli nam lepiej zrozumieć rynek, klientów, jak i konkurencję. Te działania zaprocentują dalszą poprawą jakości obsługi klientów co powinno się przełożyć na postrzeganie Górażdże Kruszywa jako wiarygodnego partnera biznesowego.

Czy w związku z tym zamierzacie inwestować w dodatkowe urządzenia płuczące?

Tak. Eksploatujemy złoża, gdzie mogą pojawić się drobne zanieczyszczenia organiczne. Stąd zamierzamy doposażać kopalnie w urządzenia czyszczące do żwiru: osadzarki, akwamatory.

 

Rozmawiał Przemysław Płonka

 

Wywiad z Panem Krzysztofem Filuszem został również opublikowany w numerze 4/2017 dwumiesięcznika "Surowce i maszyny budowlane".

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ